EL DORADO

posłuchaj utworów z najowszego albumu

ostatnia aktualizacja strony 2 lata temu

Promocja gry Love Rocks w Barcelonie
» 19 października 2015 » Diana

Od 15 października możemy za darmo pobrać najnowszą grę, którą współtworzyła Shakira – Love Rocks.

Grę możemy pobrać tutaj http://www.loverocks.com/ lub bezpośrednio w sklepie AppStore czy Google Play.

Na oficjalnym kanale Youtube możemy znaleźć przezabawny filmik promujący grę

http://www.youtube.com/watch?v=blnkiiF7ZNE

Z tej okazji w Barcelonie odbył się specjalny event na który zostali zaproszeni dziennikarze oraz znane vblogerki. Poniżej możecie zobaczyć kilka wywiadów z tego dnia.

http://www.youtube.com/watch?v=oWzaE9xD7dw

W naszej galerii możecie już obejrzeć zdjęcia z tego wydarzenia

s_28329~13.jpg  s_28229~11.jpg  s_28829~6.jpg


„The Latin Explosion: A New America” dokument na HBO
» 07 października 2015 » Diana

Już 16 listopada premiera dokumentu Tommy’ego Mottoli o latynoskich gwiazdach i ich karierze w USA. W rolach głównych między innymi Jennifer Lopez, Sofia Vergara, Gloria oraz Emilio Estefan, Marc Anthony, Pitbull oraz Shakira! W filmie artyści opowiedzą o tym jak kultura latynoska wpłynęła na tamtejszy rynek jak i o początkach swojej kariery.

Poniżej możecie zobaczyć trailer dokumentu


Aktualizacja galerii: Kampania Crest 3D White
» 28 maja 2015 » Jogi

9 maja Shakira pojawiła się na spotkaniu promującym z okazji wprowadzenia do sprzedaży w Europie pasków wybielających 3D White Whitestrips, które będą dostępne również w Polsce. W spotkaniu wzięły między innymi osoby, które wygrały konkursy organizowane przez takie państwa jak Wielka Brytania czy Polska. Z tej okazji Shakira udzieliła kilku wywiadów, których tłumaczenia możecie przeczytać poniżej.


Wywiad dla Hello Fashion:

„Przez jakiś czas mogłam nosić niestety tylko dresy, ponieważ byłam ani nie za gruba ani nie za chuda. Ale teraz z powrotem mogę nosić jeansy co jest dla mnie świetną wiadomością! Wróciłam do nich dopiero dwa tygodnie temu. To było dość smutne ale wcześniej mogłam je naciągnąć najwyżej na wysokość kolan.”

„Gdyby to zależało tylko ode mnie nosiłabym jeansy i t-shirty cały czas, nawet na czerwony dywan. Ale wtedy nikt by nie chciał robić mi zdjęć i to by mnie smuciło (śmiech). A więc muszę robić to co reszta żeńskiej populacji, czasami mocniej się postarać.”

„Nie lubię komplikować rzeczy bardziej niż są. Nie mam czasu na chodzenie do spa czy na inne zabiegi pielęgnacyjne. To nie jest stworzone dla takich ludzi jak ja, którzy mają mało czasu. To co robię to co wieczór zmywam makijaż, używam serum z witaminą C i to wszystko. No i oczywiście używam produktów Crest 3D White!”

(więcej…)


Wywiad dla Parents.com
» 28 maja 2015 » Jogi

Shakira udzieliła ostatnio wywiadu stronie Parents.com, w którym wypowiadała się między innymi o projektowaniu dla Fisher-Price, o nowych priorytetach czy trudnościach związanych z wychowywaniem synów i nagrywaniem płyty jednocześnie.

Urodziłaś się w Kolumbii ale swoich synów wychowujesz w Hiszpanii i USA. Czy uważasz, że wychowujesz swoje dzieci mieszając te trzy kultury?

Tak. W Hiszpanii rodzice rozmawiają ze swoimi dziećmi jak z równymi sobie. I czuję, że dzieci na to wspaniale reagują. W tych trzech kulturach rodzice są bardzo wrażliwi na punkcie swoich dzieci. Gerard i ja dorastaliśmy w rodzinach, które były ze sobą bardzo zżyte i to uczyniło z nas otwartych i serdecznych rodziców.

Który język Milan łapie szybciej? Angielski czy hiszpański?

Muszę powiedzieć, że hiszpański ponieważ ja jestem osobą z którą spędza najwięcej czasu a hiszpański to mój ojczysty język. Staram się z nim jak najwięcej rozmawiać. To nas ze sobą zbliża i poprawia jego umiejętności językowe.

Muzyka jest ważną częścią twojego życia. Jakie piosenki puszczasz swoim dzieciom w domu?

Słuchamy Franka Sinatry, Billiego Holidaya, Green Day, Pearl Jam, Carlosa Vivesa, oldschoolowej salsy – czegoś na każdy nastrój. Milan kocha piosenki, gdzie jest dużo perkusji.

Czy bycie matką zmieniło twoje priorytety?

Bycie matką zmusiło mnie do zrobienia miejsca na rzeczy które są najważniejsze i zrozumienie, że są rzeczy, które mogę odpuścić i świat się od tego nie zawali.
(więcej…)


Shakira dla Extra TV
» 18 kwietnia 2015 » Jogi

Shakira udzieliła ostatnio kilku zdań dla gazety Extra TV. Za tłumaczenie serdecznie dziękujemy Rafałowi:

„Mam teraz dwójkę dzieci, muszę poświęcić im ogromną część czasu i być przy nich podczas rozwijania i rośnięcia. Potrzebuję być z Gerardem, rodzicami, przyjaciółmi… Wkrótce wydam nowy album, zacznę nową trasę. I kto wie, może po tym wszystkim będę mogła wrócić do The Voice…ale proszę, tylko jedna rzecz na raz, The Voice nie.jest teraz w moich planach… (Śmieje się)”


Gotham USA 2006
» 23 lutego 2015 » Jogi

Zapraszamy was na kolejny wywiad z serii Throwback Friday – a w nim o jej płycie, o tym co lubi a co nienawidzi w koncertowaniu, o jej zamiłowaniu do tańca i planach na przyszłość. Gorąco zachęcamy do przeczytania! :)

Jak wpadłaś na pomysł z tytułem Oral Fixation?

Zawsze czułam, że jestem nie tylko artystką ale w pewien sposób komunikuję się z ludźmi.
Słowo ma dla mnie ogromne znaczenie. Pomyślałam, że ta terminologia będzie bardzo
adekwatna do albumu. Jestem narratorem, oral-fixator. Moje usta są moim największym
źródłem przyjemności – śpiewanie, rozmawianie, jedzenie, całowanie osoby która na to
zasługuje.

Jak myślisz, dlaczego twoja muzyka odnosi sukcesy w tylu krajach?

Myślę, że w moich piosenkach jest szczerość. Pochodzą z bardzo osobistego miejsca.
Uważam, że ludzie lubią identyfikować się ze szczerością, nieważne w jakim języku te
piosenki są napisane. Kilka lat temu nie umiałam ani trochę mówić po angielsku ale byłam
wielką fanką Nirvany i słuchanie Smells like teen spirit sprawiało, że czułam się w określony
sposób, pomimo że nie miałam pojęcia o czym śpiewają. Jeśli muzyka jest autentyczna,
pochodzi z osobistego miejsca, ludzie ją poczują.

Kiedy poczułaś, że „udało” ci się w USA?

Na mojej trasie koncertowej, 3 lata temu, kiedy promowałam Laundry Service. Ten album
pozwolił mi zaprezentować siebie jako artystka w wielu nowych miejscach – Ameryce i
innych państwach. Właśnie to zawdzięczam nauce angielskiego. Nie było łatwo stworzyć
Laundry Service. 4 lata temu mój angielski był bardzo ograniczony i było dla mnie
ogromnym wyzwaniem pisanie o moich osobistych przeżyciach i o moim punkcie widzenia,
perspektywach w innym języku. Chciałam także zachować w tych piosenkach mój styl
pisania piosenek w języku hiszpańskim. To było kiedy koncertowałam podczas trasy a ludzie
chłonęli moją muzykę – wtedy poczułam, że odniosłam sukces.

Czym różnią się twoi fani z USA od fanów latynoskich?

Nie są inni. Najpiękniejszą rzeczą jaką nauczyłam się dzięki podróżom przez te wszystkie lata
śpiewając piosenki po hiszpańsku jak i angielsku i mają kontakt z wieloma kulturami – ludzie
są do siebie o wiele bardziej podobni niż myślimy. Ludzie w Turcji reagują na La Torturę tak
samo jak w nowym Jorku czy Kolumbii, wszyscy mamy wspólny mianownik.

Czy uważasz, że dojrzałaś jako artystka od czasu ostatniego albumu?

Na pewno była to ewolucja. Tak bardzo dojrzałam jako producentka, że myślę iż jestem
gotowa produkować płyty innym artystom. To jest piękne. Zawsze jest tyle do nauczenia się i
do udowodnienia samej sobie. Ale ciągle szukam tej „jedynej” piosenki. I to mnie w tym
wszystkim trzyma.

Powiedz coś o swoim tańcu – to coś w rodzaju twojego znaku firmowego. Jak nauczyłaś
się tak ruszać?

Urodziłam się w Barranquilli, kolumbijskim wybrzeżu. Tam taniec jest czymś tak naturalnym
jak mówienie lub chodzenie. Niektóre ruchy, które dodaję do swojego tańca biorą się z tego
co widzę, czym się inspiruję. Stworzyłam też kilka swoich własnych ruchów. To mieszanka
wielu różnych styli – w dzieciństwie miałam styczność z wieloma kulturami, afrykańską,
arabską. Nikt nie nauczył mnie tego robić. Uważam taniec za formę sztuki. Zawsze szukam
nowych sposobów na interpretowanie muzyki przez ludzi.

Jak to robisz, że masz tak świetną figurę?

O matko! Ciągle próbuję się pozbyć tych kilku kilogramów, które mi przybyły po Bożym
Narodzeniu! Dziś dużo ćwiczyłam, ponieważ niedługo nagrywam teledysk. Cały czas jestem
w podróży, pracuję, mój grafik jest napięty więc nie mam zawsze czasu na ćwiczenia. Ale
zawsze kiedy muszę nagrywać teledysk – wtedy walczę z czasem. To ciężkie, moje ciało –
muszę walczyć z grawitacją. Ale każda kobieta ma ten problem. No może z wyjątkiem Gisele
Bündchen.

Skąd biorą się w twojej głowie pomysły na teledyski?

Teledyski są ambasadorami piosenek. Zawsze jest to wyzwaniem i jestem bardzo uważna,
jeśli chodzi o opowiedziane w teledyskach historie. W dzisiejszych czasach dużo
wizualizujemy i nie chcę by ktoś coś źle zinterpretował. Koncepcja pochodzi ode mnie ale
lubię współpracować z reżyserami i słuchać ich opinii. Muszę czuć się komfortowo z moim
teledyskiem. Teledysk to fizyczny sposób na tworzenie muzyki.

Kim są twoi ulubieni artyści?

Jestem wielką fanką Depeche Mode. Kocham The Cure, The Police, Led Zeppelin, The
Beatles. W większości rockowe zespoły. Oczywiście Nirvanę. Kocham Tom Petty & The
Heartbreakers. Ale kocham też muzykę brazylijską, kolumbijską i reggae, Boba Marleya.

Podpisałaś kontrakt z Sony w wieku 13 lat – zawsze chciałaś występować czy miałaś też
inne aspiracje?

Był taki okres w moim życiu kiedy chciałam być astronautką. Mogłabym dawać koncerty na
księżycu! Ale to były dziecięce fantazje. Zawsze chciałam być piosenkarką, tancerką pisać
teksty. Zawsze głęboko wierzyłam w to, że do tego jestem stworzona. W wieku 8 lat
zrozumiałam, że mogę stworzyć muzykę do myśli, które przeleję na papier – tak powstała
moja pierwsza piosenka. Od tego momentu ciągle pisałam. Całe życie byłam nieśmiała ale
próbowałam to ukryć. Scena to miejsce, w którym nie mam żadnych zahamowań.
Zakochałam się w występowaniu przed publicznością – scena to miejsce, gdzie czuję się
najpewniej.

Co jest twoją ulubioną rzeczą podczas trasy koncertowej?

Bycie na scenie przed ludźmi śpiewającymi moje piosenki – wtedy czuję, że nie jestem sama.
To sprawia, że czuję iż są ludzie, którzy myślą tak samo jak ja na temat różnych spraw. To
przeciwieństwo samotności.

A twoja najmniej ulubiona rzecz?

Lotniska – szczególnie imigracja.

Nad czym teraz pracujesz?

Teraz miksujemy piosenkę razem z Wyclefem Jeanem z The Fugees. To stało się w wakacje i
chcę to zamieścić na Oral Fixation. Więc zaraz udaję się do studia by nad tym popracować i
niedługo powinniście usłyszeć to w radiu. Za kilka tygodni będziemy kręcić teledysk. A
później muszę udać się do Europy – mam kilka zobowiązań a następnie musimy zacząć
przygotowywać trasę koncertową.

Pomimo bycia wielką gwiazdą wydaje się, że bardzo strzeżesz swojego życia prywatnego
– nie widujemy cię w US WEEKLY. Starasz się unikać rozgłosu?

Z paparazzi przeszłam już wiele, wisieli nawet na drzewach by zrobić mi zdjęcia. Ale mam z
prasą wspaniałe relacje. Nie czuję się źle traktowana. Mam z nimi świetny kontakt i jestem
szczęśliwa, bo widzę jak przez nich cierpią inni artyści. Ale prowadzę też życie, które
każdemu dziennikarzowi może się wydawać potwornie nudne. Od 6 lat spotykam się z tym
samym mężczyzną, nie imprezuję i rzadko można mnie spotkać na zakupach, ponieważ
nienawidzę ich robić.

Gdzie teraz mieszkasz?

Na Bahamach.

Często bywasz w Nowym Jorku?

Może z 4 razy w roku.

Co najbardziej lubisz robić, gdy jesteś w Nowym Jorku?

Moje podróże tu są bardzo frustrujące, ponieważ wyjeżdżając zawsze mam wrażenie, że
mogłam zrobić dużo więcej.

Jakie masz plany na przyszłość? Czy zamierzasz dalej być skupiona na ścieżce
śpiewanie/pisanie czy rozszerzyć horyzonty np. na aktorstwo?

Przede wszystkim ciągle chcę szukać tej „jedynej” piosenki, której jeszcze nie napisałam.

A co z rodziną?

Pewnego dnia pragnę założyć własną rodzinę. Po tej trasie koncertowej planuję zrobić sobie
urlop, mieć trochę czasu dla siebie, na podróże i naukę. Pewnego dnia chcę mieć farmę ze
zwierzętami, chciałabym nauczyć się ogrodnictwa. Marzę o takich rzeczach.


Throwback Friday
» 13 lutego 2015 » Jogi

Zapraszamy na kolejny wywiad z serii Throwback Friday. Tłumaczenie pochodzi z Interia Music.

Jestem pewien, że twój następny singiel ‚Underneath Your Clothes’ będzie – podobnie jak ‚Whenever, Wherever’ jednym z największych przebojów 2002 roku. Mogłabyś opowiedzieć jak powstał ten utwór?

Powstał jakieś dwa lata temu. Mowa w nim o tym, że w momencie, gdy doświadczysz prawdziwej miłości, zmienia się zupełnie perspektywa twojego życia. Zdaję sobie sprawę z tego, że wszystko jest chwilowe, że po wschodzie jest zachód słońca i w pewnym momencie obiektywy kamer nie będą już zwrócone w moją stronę. Dlatego wiem, jak ważne jest, aby kogoś kochać i móc na niego liczyć w przyszłości. Tytuł ‚Underneath Your Clothes’, czyli ‚Pod twoim ubraniem’ oznacza, że za zewnętrzną fasadą każdego człowieka kryje się dusza, która góruje nad ciałem, nad czasem, nad całą resztą, łącznie z ulotnymi chwilami, takimi jak ta teraz, kiedy z wami rozmawiam. Tak jak powiedziałam przed chwilą, to wszystko przeminie pewnego dnia. Ale kiedy znajdujesz miłość, zdajesz sobie sprawę z tego, że zdrowo jest mieć wszystko poukładane na właściwym miejscu, że są pewne priorytety. Mówię o dowolnym rodzaju miłości. Niektórzy odnajdują ją w partnerze, inni w rodzinie – jest wiele rodzajów miłości, ale zawsze jest ona najlepszym wyborem.

Czy możesz wyjaśnić znaczenie tytułu twojej płyty ‚Laundry Service’?

Chodzi o to, że moja wąska wizja miłości stała się teraz nieco szersza. Jak mówiłam wcześniej, zaczęłam układać w odpowiednim porządku swoje priorytety i jednocześnie sprzątać bałagan w swoim życiu. Nie, żebym wcześniej miała jakieś wyjątkowo „brudne” życie, ale muzyka i miłość są dla mnie jak mydło i woda. To one pozwoliły mi jak najlepiej zorganizować moje życie w ciągu ostatnich dwóch lat. Bo mniej więcej tyle, może jakieś półtora roku, poświęciłam na produkcję tej płyty, a jednocześnie, równolegle, zakochiwałam się. Było po prostu doskonale (śmiech). Więc, gdy płyta była już gotowa, popatrzyłam na nią i uświadomiłam sobie, że przeszłam takie gruntowne pranie, które każdemu mogłabym polecić (śmiech).

Dlaczego właśnie teraz zdecydowałaś się na podbój nowych rynków, gdy trwa inwazja piosenkarzy latynoskich i konkurencja jest naprawdę ogromna? Co zamierzasz osiągnąć występując np. na tegorocznym festiwalu w San Remo?

Wiem, jak duże znaczenie ma ten festiwal. Wiem, że aby móc tam wystąpić, musi być „głód” ze strony publiczności, która chce usłyszeć danego artystę. To dla mnie wielki zaszczyt, jestem dzięki temu bardzo dumna ze swoich osiągnięć artystycznych (śmiech). Nie chcę, żeby zabrzmiało to arogancko, ale żeby się tam znaleźć, musiałam przejść długą drogę. Moja kariera trwa już 14 lat i w końcu jadę do San Remo – myślę, że to świetna sprawa. Jeżeli chodzi o Włochy, to mam w sobie trochę włoskiej krwi, moje prawdziwe nazwisko brzmi BISZOTI – to moje jedyne (włoskie) nazwisko, przynajmniej nie wiem o żadnym innym (śmiech). Prawdopodobnie jeden z moich niegrzecznych pradziadków wybrał się do Włoch na wakacje i coś tam zmajstrował (śmiech). Jestem bardzo związana z tym krajem, z jego sztuką, ludźmi, historią. Jestem bardzo zafascynowana Italią, począwszy od czasów starożytnych aż do dziś. O co jeszcze pytałeś? Patrzę na te ciastka i tracę koncentrację…

Jesteś na diecie?

Nie, nie – chociaż się staram. Nie chcę wyglądać jak świnka. (śmiech)

Czy BISZOTI to twoje jedyne nazwisko?

To jedno z moich nazwisk.

A ile ich masz?

Wszyscy mamy po tysiąc nazwisk, prawda? Ja znam jakieś siedem swoich nazwisk. Używamy tylko pierwszych dwóch nazwisk, po rodzicach. Ale jeżeli chcesz zbadać swoje drzewo genealogiczne, wtedy możesz znaleźć dużo więcej. Moi dziadkowie byli Libańczykami i Hiszpanami, ale wśród przodków mam też Włochów. Więc ten gość (BISZOTI) pojawia się mniej więcej w środku tego drzewa. Czy używasz tych wszystkich nazwisk w jakimś konkretnym celu? Nie, po prostu interesowałam się tym. Od dziecka chciałam poznać swoje korzenie. Ale używam tylko pierwszych dwóch nazwisk, nie używam wszystkich (śmiech).

Czy nie sądzisz, że ze względu na obecną sytuację polityczną na świecie, twoje arabskie pochodzenie może ci utrudnić karierę w Stanach Zjednoczonych i w Europie?

Czasami wartość ludzi poznaje się w trudnych sytuacjach. Stany Zjednoczone są wspaniałym krajem, nie tylko dlatego, że walczą o ochronę praw człowieka, teraz, w tym momencie historii. Prawdopodobnie Amerykanie popełnili parę błędów w przeszłości, ale doszli do takiego punktu, w którym prawa człowieka są dla nich bardzo ważne. W pewnym momencie, gdy wybuchła wojna w Afganistanie, wielu ludzi myślało, że w Stanach pojawią się wewnętrzne konflikty, dyskryminacja itd. Ale nie poszło to tę w stronę, jak wszyscy się spodziewali. Myślę, że oni dobrze rozumieją różnicę pomiędzy terrorystami a Arabami. Nie każdy Arab jest terrorystą, nie każdy terrorysta jest Arabem, nie każdy Arab jest muzułmaninem, a nie każdy muzułmanin Arabem. Tak więc wchodzą tu w grę trzy różne rzeczy. Śmiem twierdzić, że to przemówienie prezydenta BUSHA uświadomiło Amerykanom te różnice. To bardzo rozwinięte społeczeństwo. Sądzę, że są na takim etapie rozwoju, że mogą odróżnić od siebie te wszystkie rzeczy. Ja osobiście nie wyrzekłam się ani jednej rzeczy i nie mam zamiaru tego robić. Nie poświęcę niczego z istoty mojej sztuki, żadnego z ruchów, które wykonuję na scenie, ze strachu przed dyskryminacją czy czymś podobnym.

A propos tańca brzucha. Wiele wokalistek, szczególnie rockowych stara się unikać wyzywających strojów i zachowań na scenie, bo chcą być identyfikowane wyłącznie z własnym głosem i z własną muzyką. Czy ty nie masz tego typu dylematów?

Kiedy miałam 18 lat, ubierałam się w skórzane spodnie i T-shirty – koncentrowałam się wyłącznie na muzyce. Dziś też koncentruję się na muzyce, ale mam już 24 lata i czuję znacznie większą więź z kobiecą i zmysłową stroną mojej natury. Sądzę, że każda kobieta powinna czuć taką więź. Jestem całkowicie przekonana o tym, gdzie się znajduję i nie obawiam się, że dojdzie do jakichś nieporozumień. Być może na początku. Ale jeśli pozwolicie mi pozostać na scenie jeszcze przez parę lat, zrozumiecie o co tak naprawdę mi chodzi. Mój wygląd nie jest najważniejszy, to tylko akcesoria. Za tą fasadą kryje się jakaś treść, substancja – myślę, że udowadnia to moja muzyka. To ona jest moją wizytówką, a cała reszta, to jak się poruszam, jak się ubieram, to tylko dodatki.

W piosence ‚Whenever Wherever’ śpiewasz o małych piersiach. Czy to jakiś rodzaj metafory?

Tak, w pewnym momencie chodził mi po głowie pomysł operacji plastycznej. Ale trzeba nauczyć się kochać siebie i akceptować takim, jakim się jest. Więc powiedziałam sobie: żadnych implantów! (śmiech). Napisałam tę linijkę…

…na którą wiele osób zwróciło szczególną uwagę. Znajomi prosili mnie, abym zadał ci to samo pytanie. Każdy z nich, gdy pierwszy raz to usłyszał, zaczął się gapić na twój biust, żeby to sprawdzić.

O Boże! Zawsze wpakuję się w jakieś kłopoty! (śmiech)

Gdzie nauczyłaś się tak dobrze tańczyć?

Właściwie to nikt mnie nie uczył tańca brzucha. Zaczęłam go wykonywać gdy miałam cztery lata.

Z rodziną?!

Nie, w szkole, w każdy piątek. Nie brałam lekcji. Podejrzewam, że to kwestia genów, odziedziczyłam tą zdolność i jest to dowód na to, że pamięć genetyczna istnieje. Dziedziczymy wygląd, gust, skłonności, a ja odziedziczyłam skłonność do tańca brzucha. Za każdym razem, gdy słyszę dźwięk arabskiego bębna dunbe, ogarnia mnie szał.

Robisz to bardzo profesjonalnie….

Tak sądzisz? Czasami potrzebuję dowodów. Kiedy obserwuję profesjonalnych tancerzy, myślę: „Może powinnam wykonywać taki ruch?”.

Kilkakrotnie zupełnie zmieniałaś swój image. Ktoś ci to sugerował czy był to twój własny pomysł?

(śmiech) Byłam brunetką przez bardzo długi czas – tak mniej więcej do 21 roku życia. Pewnego dnia popatrzyłam na swoje odbicie w lustrze i stwierdziłam: czas coś zmienić. Wtedy przefarbowałam się na rudo. To było zaraz po tym, jak obejrzałam ‚Batmana’ z UMĄ THURMAN, więc to wszystko jej wina. Pomyślałam: „Ona wygląda świetnie. Też chcę mieć takie włosy!”. Przefarbowałam się na rudo, ale to było niepraktyczne, wymagało dużo zachodu. Ale nie chciałam wracać do tego co już było, chciałam spróbować czegoś nowego. Więc zamieniłam się w blondynkę. Ale nie było w tym premedytacji. Gdy farbowałam włosy na blond, nie miałam w planach wydawania płyty po angielsku. Właściwie, ze strategicznego punktu widzenia, lepiej by mi było być brunetką, bo tyle jest blondynek dookoła. Gdy idę ulicą, ludzie zaczepiają mnie pytając: „Czy ty jesteś BRITNEY?”. Ostatnio ktoś zawołał: „BRITNEY, daj mi autograf!”. Ja mu na to: „Mogę ci dać autograf, ale nie jestem BRITNEY”. Nie czuję się tym urażona, bo BRITNEY jest piękna, ale…

Porównywano cię również do ALANIS MORISSETTE, co ci nie niezbyt podobało. A jednak zdecydowałaś się na współpracę z jej producentem GLENNEM BALLARDEM. Kto podjął taką decyzję?

Nigdy nie mówiłam, że nie podoba mi się to porównanie – traktowałam je również jako komplement. Ona jest utalentowaną kobietą i świetną autorką piosenek. Ale myślę, że to porównanie oparte było głównie na warunkach zewnętrznych – obie byłyśmy długowłosymi brunetkami, wyglądałyśmy podobnie. Kiedy rozjaśniłam włosy, nikt już więcej nie porównał mnie do ALANIS. Jeżeli chodzi o GLENNA BALLARDA… To czysty przypadek. Eksperymentowałam z wieloma różnymi producentami. Bardzo chciałam znaleźć kogoś nowego. Napisałam na nową płytę około 20 piosenek, z czego wybrałam 13, które się potem na niej znalazły. Pracowałam nie tylko z GLENNEM, ale na przykład również RICKIEM RUBINEM. Przez przypadek piosenka, nad którą pracowałam z GLENNEM była jedną z tych, które podobały mi się najbardziej na etapie selekcji.

Czy zgadzasz się z tym, co GABRIEL GARCIA MARQUEZ powiedział kiedyś o tobie, a co było wielkim komplementem („Muzyka SHAKIRY jest bardzo charakterystyczna, nieporównywalna do żadnej innej. Nikt nie potrafi śpiewać ani tańczyć jak ona, z tak niewinną zmysłowością, niezależnie w jakim byłby wieku.” – przyp. tłum.)?

Wspaniałe było móc go spotkać i porozmawiać z nim – to był dla mnie zaszczyt. Jestem miłośniczką jego twórczości. Czytanie artykułu, który o mnie napisał było dla mnie wielkim przeżyciem. Nigdy bym się nie spodziewała, że pomyśli sobie tak wiele miłych rzeczy na mój temat (śmiech). Od tego czasu jesteśmy przyjaciółmi, dzwonimy czasem do siebie. On jest świetnym pisarzem i cudownym człowiekiem.

Jak opisałbyś swoją muzykę?

Moja muzyka jest w dużym stopniu odzwierciedleniem mnie samej. Jesteśmy bardzo podobne. Jestem jak koktajl i moja muzyka też go przypomina – jest taką fuzją. Jest bardzo eklektyczna, a z drugiej strony bardzo emocjonalna i autobiograficzna. Do pewnego stopnia ujawnia moje własne doświadczenia i uczucia.

Kiedyś powiedziałaś: „Niemożliwością jest nie śpiewać o miłości, to jest największa tajemnica życa”. Mogłabyś coś więcej powiedzieć na ten temat?

Przez całe moje dotychczasowe życie byłam mocno zafascynowana ideą odkrywania miłości. Bardzo charakterystyczne dla wczesnego etapu mojego życia artystycznego jest to, że zaczęłam pisać piosenki o miłości, kiedy miałam 8 lat. Wtedy oczywiście nie miałam jeszcze chłopaka. Śpiewałam o miłości, choć w wieku 8 lat nie byłam jeszcze doświadczoną pod tym względem kobietą (śmiech). Ale ten temat zawsze pojawiał się w moich piosenkach.

Czy kiedykolwiek w życiu brakowało ci miłości?

Nie. Miałam to szczęście, że byłam otoczona kochającymi ludźmi, moją rodziną, szczególnie chodzi o rodziców. Miałam też dobrych przyjaciół. Pierwsze moje podejścia do prawdziwej miłości były jednak bardzo mizerne. Bardzo wąsko rozumiałam miłość, tak jak to już wspominałam wcześniej. Znałam miłość przez małe „m”, teraz poznałam również miłość przez duże „M”, która jest zupełnie inna.

Czy on pracuje w tej samej branży, co ty?

Nie, jest prawnikiem.


Throwback Friday [Eres ’99]
» 06 lutego 2015 » Jogi

Zapraszamy na kolejny wywiad z serii Throwback Friday – tym razem znowu zagłębiamy się w koniec lat 90 kiedy to zwyczajna dziewczyna z Kolumbii przechodzi metamorfoze i podejmuje odważną decyzje przenosząc swoją działalność muzyczną również na obszar rynku amerykańskiego. Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z treścią wywiadu oraz z oryginalnymi skanami.

ERES Kolumbia 1999

Co się teraz u ciebie dzieje?

Chyba jestem na granicy schizofrenii, jestem trochę szalona (śmiech) ale tylko tyle ile tego
potrzeba. Jestem w fazie transformacji zawodowej i osobistej, To moment zmian, mojej
metamorfozy. To dla mnie bardzo ważny okres.

Jakie są dobre i złe strony twojej metamorfozy?

Czasem jest niepewność i strach. Ale strach jest hamulcem i trzeba go zgnieść jak karalucha.
Teraz czuję pozytywne emocje, jestem silniejsza i wiem, że potrzebuję tych zmian.

Jakie obawy i niepewność masz na myśli?

Cóż, zamierzam wejść na nowy rynek. To dla mnie nowy świat, dotąd nieznany. Muszę
zacząć udzielać wywiadów w innych językach, pisać i śpiewać po angielsku. Przez 22 lata
mówienia, pisania, śpiewania, myślenia i czucia w języku hiszpańskim poczułam więź z tym
językiem a teraz musze zacząć życie w języku angielskim. Teraz widzę w tym więcej zabawy
i jest to dla mnie mniej bolesne. Na początku byłam przerażona tym co mam w swoich
rękach. Tak wiele osób mnie obserwowało, czułam się jak bakteria pod mikroskopem.

Po pisaniu przez tyle lat w języku hiszpańskim, nie uważasz że pisanie w nowym jezyku już nie będzie takie autentyczne?

Nie jest to łatwe do zrobienia ale nie jest też bardzo trudne. Pierwszy tekst jaki napisałam po
angielsku jest całkowicie w moim stylu, oddaje moją osobowość. Jest to to samo pisanie tej
samej osoby. To jak rzeźbienie ale z innej gliny. Jest trochę trudniej i sucho, ponieważ
angielski nie jest tak plastyczny jak hiszpański, który jest bardziej romantyczny, liryczny,
praktyczny i prosty. Sama jestem skomplikowaną osobą i ciężko mi czasem wyrazić swoje
pomysły. Mam ludzi, którzy mnie wspierają, jak Gloria Estefan która pomaga mi tłumaczyć
piosenki i będę z nią pisała piosenki na nowy album.

Skąd wziął się pomysł na album w języku angielskim?

To pomysł Emilio Estefana i Tommy’ego Mottoli. Widzą we mnie ogromny potencjał. Myślę,
że nie mogę zlekceważyć tej wielkiej szansy. Latynosi zmieniają historię muzyki, nie mogę
się temu oprzeć.

Zawsze mówiłaś, że twoje piosenki są dla ciebie jak własne dzieci. Teraz okazuje się, że
piszesz piosenki dla innych artystów…

Tak, napisałam kilka piosenek dla chłopca o imieniu Nicolás Tovar i wkrótce się o nim
dowiecie, to kolumbijski piosenkarz. Napisałam też teksty na nową płytę Jona Secady i
planuję pisać dla innych osób. Ale to o czym pisałam nie pasuje do mojego głosu ani mojego
stylu.

O czym mówią twoje piosenki?

Dużo, jestem osobą która pisze dużo o swoich doświadczeniach, ale jak każda kobieta
strasznie przesadzam i koloryzuję każdą z moich piosenek. Moje życie nie jest tak
dramatyczne, trzeba użyć trochę wyobraźni.

Wierzysz w szczęście?

Wierzę w przeznaczenie.

Więc czym jest to, co ludzie nazywają szczęściem?

Czasem gdy spojrzymy na jakąś sytuację pod innym kontem wydaje nam się to zbiegiem
okoliczności albo przypadkiem. Myślę, że istnieje powód dla każdego zdarzenia i istnieje
boski porządek, który rządzi całym światem. Myślę, że każdy ma swoją rolę i zadanie.

Jakie jest twoje?

Mam bardzo jasne zadanie, ale nie chcę o nim mówić w wywiadach, nie chcę by ktoś mnie
źle zrozumiał. Czasem duchowych rzeczy nie jest łatwo zrozumieć. Jednym z moich zadań
jest zabawianie ludzi i poprawne korzystanie z daru mowy ale mam też funkcje bardziej
duchowe. Mam słowa, które nie mają granic, to mój mały skarb.

Tłumaczenie: Sordomuda


Throwback Friday [Aló ’99]
» 30 stycznia 2015 » Jogi

Witamy was w kolejny piątek. Cofamy kalendarze o 16 lat i czytamy o Shakirze, która była już o krok od międzynarodowej kariery. W nim mówi głównie o swoim ojcu. Za tłumaczenie serdecznie dziękujemy Asi. Zapraszamy do przeczytania:

ALÓ Kolumbia Czerwiec 1999

Jakie masz najwcześniejsze wspomnienie związane z twoim tatą?

Przechowuję w pamięci wiele obrazów z moim ojcem w roli głównej. W każdym z nich jest
czuły, dbający, zaciekawiony tym, co dzieje się w moim wnętrzu. Odbywaliśmy owocne
rozmowy o każdej porze, ale szczególnie w czasie obiadu. Zdecydowanie słowo jest tym co
nas łączy najmocniej, poza wieloma innymi wspólnymi aspektami.

Czy używałaś jakiegoś specjalnego przydomka, gdy do niego mówiłaś?

Mówiłam na niego z moimi braćmi Papá Pipo, ale najbardziej lubię mówić po prostu Papá. Za
każdym razem gdy podchodzę do niego go pocałować mówi że to piękne.

Gdybyś miała napisać piosenkę o swoim ojcu składającą się z dwóch zdań, co byś
napisała?

Jak dotąd nie czułam się na siłach by napisać o nim piosenkę, ponieważ mam wrażenie, że
moje uczucia do niego są niemalże święte. Są we mnie głęboko zakorzenione i boję się, że nie
znajdę słów by je opisać. Myślę, że się boję.

Co lubicie robić razem, gdy spędzacie ze sobą czas?

Jemy, czytamy i oglądamy filmy z Clintem Eastwoodem.

Czy kłócicie się ze sobą?

To bardzo trudne, ponieważ oboje jesteśmy bardzo stanowczymi osobami, kochamy stawiać
swoje warunki, ale najczęściej wspólnie dochodzimy do wniosków i zgadzamy się ze sobą.
Ale to o co zawsze się denerwuje to gdy nie kładę się spać przed 24 lub gdy nie biorę witamin
po każdym posiłku. Mój tata chce bym była silna i zdrowa.

Pamiętasz jakieś upomnienie albo karę, jaką ci wymierzył?

Mój ojciec podniósł na mnie rękę dwa razy. W obu przypadkach, ze strachu, pamiętam totalną
utratę panowania nad sobą

Czy nadal prosisz o pozwolenie by później wrócić do domu?

Cóż, mam długie godziny pracy, przeciągające się sesje zdjęciowe i wywiady, ciągłe podróże
– jest już do tego przyzwyczajony, że wracam do domu wraz ze wschodem Słońca. Ale gdy
wychodzę na imprezy zawsze mówi, że za późno chcę wrócić. Wtedy muszę go pocałować i
czekam aż zmieni zdanie.

Jaka jest najcenniejsza rzecz w twoim życiu, którą od niego otrzymałaś?

Bez wątpliwości , jest moim autorytetem. Mój ojciec zawsze dzielnie znosił to co niszczyło
jego życie, to co go obrażało. Zawsze odznaczał się spokojem ducha i uśmiechem
wytatuowanym na twarzy. Zawsze bronił swoich praw, jak kochać i być kochanym. Otwarcie
mówił o swoich pomysłach, niczego nie udawał. To nauczyło mnie jak ważna jest uczciwość i
siła charakteru. Zaszczepił we mnie miłośćdo tekstów, do szanowania języka, wartości słów.
Muszę powiedzieć, że William Mebarak Chadid jest wspaniałym ojcem ale i również
doskonałą matką i to jest jedna z tych rzeczy, które w nim podziwiam. Myślę, że by się czuć
spełnionym wszyscy musimy mieć kanarka, który będzie o nas śpiewał. Mój ojciec nigdy nie
przestał tego robić, jest radością naszego domu.

Czy myślisz, że bez ich wsparcia byłabyś teraz kimś innym?

Moje oczy były przyzwyczajone do oglądania mojego taty przy maszynie do pisania mocno
wierzącego w swoje pomysły i przekonania, że jeden człowiek i jedna głowa mogą zmienić
los wielu ludzi, losy świata. Ten widok mam przed sobą, w moim sumieniu. To moja siła
napędowa, próbuję go naśladować ale także wyrażać swoje własne koncepcje. Sama
odkryłam poezję, która mówi do mnie przez muzykę.To był wielki cud w moim życiu.
Zawsze myślałam o sobie jako o piosenkarce dzięki mojej mamie, ale to ojciec nazywał mnie
kompozytorką.

Czy uczestniczy w pisaniu twoich tekstów?

Niektóre z moich rękopisów zna tylko ja i moje sumienie, ale wszystkie moje kompozycje,
które opublikowałam najpierw poznali moi rodzice. Jednak mimo, że sam jest pisarzem nigdy
w nie nie interweniował i nie próbował ich zmieniać, nawet próbował dodać przecinków w
żadnej z moich piosenek.

Czy ojciec jest odpowiedzialny za jakiś zakres twojej kariery?

Moja mama poświęca się głównie przy dokumentach i finansach. Mój ojciec podobnie jak ja,
nie przykłada zbyt dużej uwagi do cyfr, pomimo swojego fenickiego pochodzenia.

Które geny zawdzięczasz swojemu ojcu?

Dzięki Bogu nie są to jego cienkie nogi ani nos „Made In Liban” ale brwi, ramiona, – szerokie
ramiona, silne ręce, szeroki uśmiech i błyszczące oczy.Jestem wdzięczna za idealizm, to po
mojej mamie mam jasne poczucie rzeczywistości. Po niej mam stopy twardo stąpające po
ziemi a po ojcu głowę w chmurach. Widzisz to niemożliwe, by mówić o moim tacie nie
wspominając o mamie.

Czego nauczyłaś się dzięki swoim libańskim korzeniom?

Przyjemności jedzenia.

Czy to ojciec nauczył cię tańczyć?

Nie, urodziłam się z umiejętnością tańczenia w rytm darbuki. Nikt nie nauczył mnie tego
robić, to dowód istnienia genetycznej pamięci.

Co powiedział, gdy zobaczył że masz czerwone włosy?

Och, mam teraz rudowłose dziecko! On wie, że to tylko włosy. W środku nic się nie zmieniło.

Co chcesz robić by był szczęśliwy?

Na pewno nadal pracować, osiągać swoje cele zawodowe i realizować marzenia, które są
także jego marzeniami.


Vanidades [Tłumaczenie PL]
» 26 stycznia 2015 » Jogi

VANIDADES 2014

Co najbardziej lubisz w swoich nowych perfumach Rock! By Shakira?

Jest to połączenie bardzo subtelne delikatne ale i stanowcze, dlatego można je nosić
zarówno w dzień jak i w nocy, w spódnicy lub skórzanych spodniach… (śmiech) Podoba mi
się połączenie bergamotki, marakui, jasminu i cedru. Drzewo cedrowe ma w sobie nuty
zarówno owocowe, kwiatowe jak i drzewne.

Która z nut zapachowych podoba ci się najbardziej?

Na prawdę lubię jaśmin, ale nie sam. W połączeniu z drzewem cedrowym, które jest nuta
główną oraz owocami, ponieważ jest trochę za słodki. Gdyby nie było cedru, perfum
mógłby być trochę za mocny. Chciałam by zapach był świeży i utrzymywał się cały dzien.

Jak udała się prezentacja perfum w Barcelonie?

Bardzo dobrze. Jestem bardzo zadowolona.

Miałaś na sobie bardzo ładną sukienkę.

Sukienka była od Balmaina a kurtka od Yves Saint Laurent. W sukienkach zawsze czuję
się dobrze. To dobre dla poczucia własnej wartości. Pomimo bycia w ciąży, możemy nosić
krótkie sukienki.

Jak przebiega ciąża?

Mam to szczęście, że moje obie ciąże przebiegały bardzo dobrze. Ale jest to wielkie
wyzwanie. To wspaniałe dzielić swoje ciało z inną istotą. To nie zawsze jest łatwe, są
chwile zmęczenia. Ale ogólnie jest bardzo dobrze.

Co jest największą lekcją jaką otrzymałaś dzięki macierzyństwu?

Wiele nauczyłam się od Milana i samej siebie, ponieważ macierzyństwo jest jak lustro:
poprzez swojego syna widzisz jaką osobą jesteś. W swoich sukcesach i błędach
popełnianych jako rodzic również widzisz siebie.

To interesujące.

Tak to bardzo ciekawe. Zobaczyć tak wiele aspektów swojej osoby. Wyraźnie widać co
trzeba poprawić a co nie.

Jak to wpłynęło na twoją karierę?

Bardzo wpłynęło na moją punktualność, ponieważ chciałam mieć jak najwięcej czasu dla
Milana. Musiałam podążać za jego rutyną, kiedy musi spać, jeść.. Przez to stałam się
bardziej ostrożna. Kiedyś nie miałam takiego poczucia czasu. Milan mi go dał.

To pozytywne.

Tak, teraz na szczęście dla wszystkich jestem bardzo punktualna.

A Katalończycy są bardzo punktualni.

Tak, to prawda.

Nad jaką rzeczą w związku z Gerardem musieliście wspólnie popracować?

Trochę różnimy się w jednej rzeczy: On zawsze masz czas a ja nigdy. On potrzebuje 5
minut na przygotowanie. Ubiera koszulkę jeansy i wygląda super. Ja potrzebuję na to o
wiele więcej czasu.

Jak pogodzić karierę i życie rodzinne?

Dla mnie to oczywiste, że moim priorytetem stała się teraz rodzina. To najważniejsze co
osiągnęłam w życiu. Kontynuuję osiąganie moich celów osobistych oraz spełniam swoje
marzenia, ale najważniejsi są dla mnie mój partner i dzieci. Ale miliony kobiet na całym
świecie godzą swoje życie zawodowe z rodziną. Żonglerka, to talent wszystkich kobiet a
nie mężczyzn, którzy umieją się skupić tylko na jednej rzeczy na raz.

Jakie są twoje plany na najbliższą przyszłość?

Na razie zajmuję się ciążą, przygotowuję na przyjście na świat drugiego dziecka.
Poświęcam się Milanowi i mojej rodzinie. Następnie rozpocznę pracę nad moim nowym
hiszpańskojęzycznym albumem, jestem tym bardzo podekscytowana.

Będziesz nagrywała płytę w języku hiszpańskim?

Tak.

Co robisz by się zrelaksować?

Leżę na kanapie i oglądam komedie.

Jakie komedie lubisz?

Sitcomy… Seinfield, Curb Your Enthusiasm. Ciągle je oglądam, rozśmieszają mnie.

Czy masz czas dla siebie? Jak go znajdujesz?

Teraz mam go coraz mniej. Jako matka, nawet gdy mam chwilę dla siebie czasem czuję
się winna, że nie poświęcam jej dla Milana. Staram się znaleźc równowagę pomiędzy
czasem dla siebie a czasem dla rodziny oraz pracy. Jest coraz trudniej.

Co lubi robić Milan?

Lubi się uczyć oraz spacerować…

Ostatnio wrzuciłaś fajny film, jak Milan uczy się czytać.

Milan lubi się uczyć a ja kocham go uczyć, tworzymy wspaniały duet.

Twoje ulubione miejsce w Barcelonie?

Mój dom.

Co najbardziej lubisz w tym pięknym mieście?

Gerarda.

Twoja kolejna trasa koncertowa?

Po nagraniu nowego albumu na pewno wyruszę w trasę.

Co zawsze masz ze sobą?

Makijaż, telefon i dobry humor.

Co cię drażni?

Obietnice bez pokrycia oraz kłamstwa.

Co lubisz czytać?

Książki historyczne oraz poezję.

Czy pogłoski o ślubie są prawdziwe?

Nie, to nieprawda.